12 Grudzień 2021

 Kolejne rozczarowanie, kolejny raz złamane serce, kolejne wyrzuty sumienia, kolejne kłamstwa, chciałabym zakończyć to co robię za każdym razem dlatego się odcięłam. Zabroniłam sobie związków, dla dobra płci przeciwnej. Wstyd mi za to jaka jestem, ale próbowałam tym razem z całych sił. Nic więcej zrobić nie mogłam.

Zazdroszczę mu, ma ode mnie spokój, związkowej mnie oczywiście, moim kumplom nie współczuje, dla nich jestem dobra, a przynajmniej tak myślę. Cholerny spokój musi odczuwać, mnie rozsadza od środka. Oddałam mu chęci do życia i teraz ja się duszę. Za mało atencji, ale przecież już jej nie pragnę. Mój organizm przyzwyczaił się do huśtawki nastrojów i teraz chce więcej, a ja trzymam psa na kolanach pijąc wino przed snem żeby móc w ogóle zasnąć. Jestem zła na siebie, ale bardziej na niego, po co we mnie wierzył, tak bardzo myślał, że mam w sobie coś pozytywnego. 

Znacie tą historie o 3 miłościach? Musicie znać. Są trzy rodzaje miłości: ta młodzieńcza naiwna, myślisz że będziecie razem na zawsze szybko życie prostuje sprawę ale to nic bo to zawsze będzie pierwsza miłość, sentymentalna. Toksyczna, pełna namiętności, tak niezdrowa że sam zdajesz sobie z tego sprawę ale pragniesz więcej. I ta dojrzała, z tą miłością spędzasz resztę życia jak dobrze pójdzie, miłość rozsądna, taka do jakiej powinieneś dążyć w przyszłości aby zbudować coś odpowiedzialnego. Ja utknęłam totalnie w tej drugiej, pragnę żyć w niej do końca swoich dni i nic na to nie poradzę. Prawdopodobnie ominie mnie miłość dojrzała tysiąc razy, a ja ją zleje na rzecz tego co niezdrowe. To jak napędza mnie do życia i działania to co czuję jest cholernie zachęcające. Nie chce czuć nic innego, czuję że będzie ona wracać za każdym razem jak postaram się o coś dojrzałego a ja po raz kolejny w to wejdę a nie chcę ranić nikogo poza sobą dlatego detoks związkowy to jedyne wyjście.

Komentarze